NOWY WPIS ♥
8 sty 2017
10 lip 2013
26 cze 2013
WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC
Witam ☺
Nadszedł moment, w którym ten blog przestanie funkcjonować. Długo rozważałam tą opcję, aż w końcu się zdecydowałam. Mam tyle do napisania, że nie wiem od czego zacząć ;-) No to może po kolei..
1. Podsumowanie
Blog powstał 1 lutego 2011 roku, więc ma już ponad dwa lata! W ciągu tego czasu odwiedziliście moją stronę ponad 181 000 razy! Zaobserwowało mnie ponad 680 osób, a ja dodałam ponad 660 postów, które skomentowaliście ponad 13400 razy ♥ Z tych liczb jestem niesamowicie dumna, cieszę się też, że nigdy nie było chwili zwątpienia, czy chęci usunięcia bloga, to wszystko dzięki Wam ♥
2. Co dał mi blog?
- Nauczyłam się przede wszystkim dystansu do siebie, podchodzenia do własnych błędów z uśmiechem, ale też poznałam własne wartości. Komentarze najbardziej "odważnych" anonimów bardzo mnie uodporniły na taką "podwórkową krytykę", teraz jak przeczytam wypociny anonimowego to się z tego po prostu śmieję i cieszę, że moje życie nie jest tak nudne ;-)!
- Przy okazji tworzenia nagłówków, szaty graficznej bloga czy innych dodatków poznałam podstawy kodu HTML, o wiele szersze podstawy niż te, które miałam na kilku lekcjach technologii informacyjnej. Photoscape mam w małym paluszku, powoli też przyswoiłam gimpa, teraz postanowiłam zainwestować w Photoshopa, tworzenie grafiki sprawia mi wiele przyjemności! Wykonałam nagłówki już do kilku blogów, mam nadzieję, że będę miała okazję zrobić ich jeszcze wieeele ;-)
- Teraz pora na bonusy, które daje prowadzenie bloga, a mianowicie - współprace - kosmetyczne i te nie kosmetyczne. To w dużej mierze dzięki Wam dostałam całe grono kosmetyków, masę ubrań, biżuterii i innych akcesoriów. To wspaniałe wynagrodzenie za pracę, którą włożyłam w bloga przez te dwa lata.
3. Co dalej?
Długo rozważałam co zrobić z tym blogiem, bądź co bądź lubię czasem wracać do starych postów, więc póki co bloga nie usunę. Jednak to nie jest koniec. To nie jest nawet początek końca. To dopiero koniec początku. Tym stwierdzeniem chciałam przekazać, że zaczynam nowy etap blogowania i zapraszam na NOWY BLOG ♥
Chcę zacząć od początku, od podstaw, a jak wiecie początki są trudne, dlatego tych, którzy chcą być ze mną nadal serdecznie zapraszam do:
- dodania mnie do swoich kręgów TUTAJ
- polubienia mojego profilu na facebooku TUTAJ
- obserwowania mojego bloga poprzez bloglovin TUTAJ
a tak na marginesie.. zmieniłam kolor włosów ☺
21 cze 2013
Przegląd lakierów z Avonu
Hi ♥
Często dostaję pytania zarówno tutaj na blogu jak i od moich Klientek jak to jest z lakierami Avon. Jak wiadomo zdjęcia katalogowe nie do końca ukazują autentyczny kolor lakieru. Jeśli chodzi natomiast o ich jakość uważam, że są na prawdę dobre, zważywszy na pojemność to i cena jest bardzo w porządku. Ja zanim zdecyduję się na jakiś odcień szukam zdjęć w internecie - na blogach - jak wygląda dany lakier na paznokciu. Dziś przedstawiam Wam moją małą kolekcję lakierów tej firmy ;-)
lakiery Avon od lewej: ♥VintageBoutique ♥ Inspire ♥ Sunshine ♥ Viva Violet ♥Blue Shock ♥ Star ♥
Lakiery Avon od lewej : ♥ Orange Creamsicle ♥ Modern Mauve ♥ Strawberry ♥ Night Violet ♥Splendid Blue ♥ Sequoise Turquoise ♥ Deluxe Chocolate ♥ Pastel Pink ♥
Tyle ;-) Lakiery z czerwoną kropą są na sprzedaż, ich zużycie - tyle co do pomalowania jednego paznokcia do zdjęć powyżej ;) 6 zł za sztukę, zapraszam przy okazji do zakładki SPRZEDAM / WYMIENIĘ ♥
Któryś przypadł Wam do gustu ? :)
11 cze 2013
ULUBIONY BLOG: Ana Inspirations + INFORMACJA
Hej! Przyszła pora na ulubiony blog maja, a jest nim.. ana-inspirations ! To miejsce, w którym znajdziecie całą masę inspiracji, które dodawane są regularnie i kategoriami. To mój ulubiony blog właśnie o takiej tematyce, może Wam też przypadnie do gustu ;-)
(klikając na zdjęcie przeniesiecie się na bloga Any)
Co tu dużo mówić, po prostu musicie same tam zajrzeć, ja jestem fanką bloga praktycznie od samych początków ;-)!
Znacie tego bloga ? ;-)
INFORMACJA ♥
Nie wiem czy wiecie, ale od 1 lipca z bloggera ma zniknąć funkcja Obserwatorzy. Jeśli macie ochotę nadal odwiedzać mojego bloga zachęcam do obserwowania mnie przez Bloglovin :

1 cze 2013
FILM: Dino Mama
Hej!
W końcu odzyskałam laptopa i mam nadzieję, że blogowanie wróci do porządku dziennego! Muszę tylko poprzerzucać wszystkie pliki z komputera na laptop, ciekawe kiedy się za to zabiorę, haha =D A z racji tego, że dzisiejszy dzień jest Dniem Dziecka przychodzę do Was z propozycją filmu animowanego na dzisiejszy wieczór, który ostatnio oglądałam z bratem, a mianowicie.. Dino Mama!
Zaczynając od świetnego dubbingu poprzez wspaniałą grafikę kończąc na najistotniejszym - ciekawej fabule film czy po prostu bajka spodobała mi się w 100 %! Myślę, że niesie ze sobą morały zarówno jak i dla dzieci, a poprzez poboczny wątek, także dla rodziców.
Opis filmu z filmweb:
Troje ciekawskich dzieciaków przez przypadek cofa się w czasie o 65
milionów lat, w efekcie trafiają w sam środek gniazda dinozaura.
Pierwsza rzecz, którą widzą, to gapiący się na nich ogromny Tyranozaur,
omyłkowo biorący ich za właśnie wyklute małe dinozaury, a więc za
rodzinę, a nie jedzenie! Dzieciaki muszą odnaleźć sposób, by
wrócić do domu, zanim z jajek nie wykluje się ich "przybrane"
rodzeństwo. Po drodze napotykają dość prehistoryczne przeciwności losu.
Jeśli nie macie planów na wieczór warto usiąść całą rodzinką i odpalić właśnie ten film ;)! Ja za trochę zmykam na 18 kolegi, trzymajcie się ♥
22 maj 2013
SHOPPING: nowości z maja
Hi ♥
Przyszła pora na przegląd nowości z maja. Nie ma ich za wiele, jednak są na tyle treściwe, że jestem zadowolona i póki co, z powodu braku funduszy muszę zakupowy szał nieco przystopować. Tak więc zaczynamyy.. ;-)
W new yorkerze po bardzo korzystnej cenie kupiłam sobie bluzkę bez ramiączek, idealną do letnich zestawów! Oczywiście cena zachęciła mnie najbardziej, było to poniżej 10 zł, do tego modny ostatnimi czasy kolor, nie szło się jej oprzeć ;-) Natomiast granatowe spodnie z podwyższonym stanem pochodzą z H&M, początkowo miałam brać czarne, ostatecznie zdecydowałam się na te, jednak myślę, że przy najbliższej okazji zaopatrzę się też właśnie w czarne. Drugie spodnie, a właściwie grube legginsy marki Top Shop kupiłam na szafie. Nie mam zupełnie pojęcia z czym je można łączyć ; o Natomiast balerinki kupiłam w sklepie z obuwiem na przecenie za mniej niż 10 zł :)! Są gumowe, jednak dość wygodne, na lato w sam raz :)
Spodnie w wisienki zostały już przerobione - mama zwęziła mi nieco nogawki, teraz czekają na swój debiut:) Kupione w sh (!), pierwszy raz napotkałam tam ciuch z Zary, jednak zdecydowałam się na nie, nie ze względu na metkę ;-) Tak na marginesie, to rybaczki :) Top z motywem Barbie upolowałam również w sh, lubię nadruki na koszulkach, ten szczególnie przypadł mi do gustu. Ostatni top, ze sporymi wycięciami pod pachami jest marki LMFAO i oczywiście znany wszystkim tekst na koszulce ;-) Zegarek mam już w wersji białej, teraz pora na miętowy, pochodzi z allegro, z aukcji użytkownika LI-KA2011. Ostatnia rzecz - złota bransoletka kupiona po wpływem impulsu w zwykłym sklepie ;-)
W new yorkerze po bardzo korzystnej cenie kupiłam sobie bluzkę bez ramiączek, idealną do letnich zestawów! Oczywiście cena zachęciła mnie najbardziej, było to poniżej 10 zł, do tego modny ostatnimi czasy kolor, nie szło się jej oprzeć ;-) Natomiast granatowe spodnie z podwyższonym stanem pochodzą z H&M, początkowo miałam brać czarne, ostatecznie zdecydowałam się na te, jednak myślę, że przy najbliższej okazji zaopatrzę się też właśnie w czarne. Drugie spodnie, a właściwie grube legginsy marki Top Shop kupiłam na szafie. Nie mam zupełnie pojęcia z czym je można łączyć ; o Natomiast balerinki kupiłam w sklepie z obuwiem na przecenie za mniej niż 10 zł :)! Są gumowe, jednak dość wygodne, na lato w sam raz :)
Spodnie w wisienki zostały już przerobione - mama zwęziła mi nieco nogawki, teraz czekają na swój debiut:) Kupione w sh (!), pierwszy raz napotkałam tam ciuch z Zary, jednak zdecydowałam się na nie, nie ze względu na metkę ;-) Tak na marginesie, to rybaczki :) Top z motywem Barbie upolowałam również w sh, lubię nadruki na koszulkach, ten szczególnie przypadł mi do gustu. Ostatni top, ze sporymi wycięciami pod pachami jest marki LMFAO i oczywiście znany wszystkim tekst na koszulce ;-) Zegarek mam już w wersji białej, teraz pora na miętowy, pochodzi z allegro, z aukcji użytkownika LI-KA2011. Ostatnia rzecz - złota bransoletka kupiona po wpływem impulsu w zwykłym sklepie ;-)
Tyle nowości na maj (bynajmniej teoretycznie), a Wy co ostatnio upolowałyście ?:)
8 maj 2013
Słów kilka o produktach Gerovital
Hej !
Dziś ostatnia recenzja na blogu ;-) Noo, czeka mnie jeszcze opisanie produktów pilomax, jednak je jeszcze trochę muszę przetestować. Rozdział recenzji na jakiś czas na blogu uważam za zamknięty, wywiązałam się ze wszystkich kosmetycznych współprac i teraz blog będzie raczej szafiarski, co nie oznacza, że czasem jakieś wzmianki kosmetyczne się nie pojawią ;-) Nie mniej jednak jakiś czas temu otrzymałam zupełnie niespodziewaną paczkę i do tej pory nie jestem pewna skąd ją mam, haha :) Jednak chętnie przetestowałam produkty i dziś słów kilka właśnie o nich.
Krem nawilżający na dzień
- Opakowanie: ja otrzymałam krem w formie próbek, jednak było ich na tyle dużo, że krem zdążyłam poznać ;-) Ogólnie jednak krem jest dostępny w zgrabnym opakowaniu, zachowany w tonacji biało - zielonej.
- Zapach: kosmetyki mają w sobie szarlotkę alpejską, nie wiem czy to dzięki niej, ale krem pachnie obłędnie. Zapach nie utrzymuje się długo na twarzy.
- Konsystencja: krem ma bardzo delikatną, gładką, przyjemną konsystencję. Łatwo się rozprowadza, szybko wchłania.
- Działanie: krem jest przede wszystkim świetnie nawilżający. Pomimo, że jest baardzo lekki działa cuda. Ładnie wygładza buźkę, która jest po nim wyraźnie odprężona. Ponadto krem jest wydajny, czasami jedna saszetka wystarczała mi na trzy razy.
- Dostępność: nie spotkałam się z tymi produktami w żadnej drogerii, nie mam pojęcia gdzie je dostaniemy, w każdym bądź razie za 50 ml zapłacimy 24 zł.
Krem antycellulitowy
- Opakowanie: tuba, mieszcząca 200 ml produktu. Sama się nie otwiera, produkt też sam nie ucieka. Nie podoba mi się natomiast to, że na tubie nie znajdziemy informacji w języku polskim.
- Zapach: podobnie jak w przypadku kremu, bardzo miły, nie utrzymuje się jakoś specjalnie długo.
- Konsystencja: krem jest dość gęsty, jednak nie przeszkadza to absolutnie przy rozsmarowywaniu go na ciele. Szybko się wchłania, nie daje poczucia lepkości.
- Działanie: nie mam jakiś wielkich problemów z cellulitem, natomiast to, co mogę stwierdzić, to krem bardzo ładnie napina skórę. A zapomniałabym :)! Stosujemy go na brzuch, pośladki i uda. Tak więc w tych miejscach, szczególnie na udach skóra jest świetnie napięta. Krem sprawdza się też w roli nawilżacza.
- Dostępność: nie mam pojęcia gdzie możemy go dostać, najszybciej w internecie ;-)
Podsumowując: moje zadowolenie kremem jest wielkie, sięgam po niego z przyjemnością. Niestety wciąż nie mogę zmusić się do regularnego stosowania, mam nadzieję, że w końcu ten zły nawyk mi minie :)
Żel ze świetlikiem i kolagenem
- Opakowanie: mała, miękka tubka, zakończona odpowiedniej długości dzióbkiem, produkt z łatwością wydobyć, sam jednak nie ucieka ;-)
- Zapach: żel jest bezzapachowy, co w przypadku kosmetyków do okolic oczu uważam za wielki plus.
- Konsystencja: typowa dla żelu. Nie lepi się, w miarę szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustego filmu.
- Działanie: żelu używam dwa a czasem więcej razy dziennie, zależy od moich potrzeb. Jest niesamowicie lekki, dobry nawet pod makijaż. Złego słowa o nim nie słyszałam i ja również uważam, że to perełka wśród żeli pod oczy. Skóra w okół oczu jest jędrniejsza, nie obciążona i ładnie nawilżona.
- Dostępność: czytałam, że trzeba się za nim nalatać, ale warto ;-) Prawdopodobnie da radę zamówić go w aptece. Cena to ok. 9 zł
Podsumowując: kosmetyk, który zdobył moje serce. Jest bardzo lekki, nie uczula, ładnie nawilża, uelastycznia, nic ująć, jeśli się kiedyś z nim napotkacie - nie ma co się wahać, trzeba brać :)
Koniec na dziś, mam nadzieję, że będziecie kiedyś miały okazję spotkać się z którymś z tych kosmetyków ;-) Tymczasem ja uciekam, nie mam konkretnych planów, chłopak ma matury, a mi straaasznie nudno ;-) Miłego dnia ♥♥♥
7 maj 2013
Słów kilka o peelingu polinezyjskim
Hej ♥
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją peelingu polinezyjskiego kokosowego z ziarenkami białego piasku z wysp Bora Bora. Nie przedłużając przejdźmy do szczegółów ;-)
Moja opinia:
- Opakowanie: zgrzewka zawiera 30 g produktu i jest wielokrotnego użytku. Jedna saszetka według producenta wystarcza na 4 - 5 zabiegów.
- Zapach: bez zastrzeżeń - piękny, kokosowy ;-)
- Konsystencja: peeling otrzymujemy w formie proszku. Łyżkę peelingu należy zmieszać z dwoma łyżkami wody. Według mnie proporcja nieadekwatna, bo papka jaką otrzymujemy jest strasznie rzadka, a łazienka cała upaćkana ;-) Ja mieszam obydwa składniki na oko. Otrzymuję gęstą papkę z ziarenkami - piasku z wysp Bora Bora:)
- Działanie: peeling działa wygładzająco, bardzo ładnie oczyszcza oraz rozświetla. Buźka jest niesamowicie miękka, gładka, miła w dotyku. Sam w sobie jest delikatny, jednak na moją skórę działa wspaniale!
- Dostępność: peeling dostępny tutaj.
Podsumowując: peeling jest na prawdę świetny, bez zarzutów. Jednak sam fakt przygotowania jest dla mnie na tyle zniechęcający, że na co dzień wybieram peeling gotowy ;) Choć jeśli lubicie eksperymentować, a przede wszystkim jesteście fankami naturalnych kosmetyków - polecam właśnie ten ;-)
6 maj 2013
Słów kilka o produktach Decubal
Przez ostatnie dwa miesiące swoją pielęgnację skupiłam na produktach Decubal. Była to raczej pielęgnacja na noc, bo jak wspominałam przy wcześniejszych recenzjach, kosmetyki mają nieznośny zapach. Jako, że wszystkich produktów jest sporo, postanowiłam napisać recenzję w jednej notce. Mam nadzieję, że zainteresowani wytrwają do końca ;-)
BODY CREAM - Odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała oraz CLINIC CREAM - odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej
- Opakowanie: jak widać na zdjęciu, obydwa opakowania różnią się jedynie kolorem. Duża tuba mieszcząca 250 ml balsamu. Opakowania są miękkie, stabilne i po prostu ładne w swojej prostocie.
- Zapach: mimo, że na produktach jest napisane, że są one bezzapachowe, to zapach posiadają. Nie potrafię ich określić, w każdym razie do tych przyjemnych nie należą, dlatego decyduję się tylko i wyłącznie na używanie ich w nocy ;-)
- Konsystencja: krem w czerwonej tubie ma bardzo przyjemną, kremową konsystencję, dobrze się rozprowadza i w miarę szybko się wchłania. Krem w białej tubie ma podobną, choć chyba trochę mniej rzadką konsystencję. Wchłania się również w podobnym tempie.
- Działanie: obydwa kremy mają przybliżone właściwości. Obydwa idealnie nawilżają, co już na wstępie jakoś rekompensuje przykry zapach. Dodatkowo bardzo ładnie wygładza skórę, pozostawia ją miękką i przyjemną w dotyku.
Podsumowując: dla osób z suchą i atopową skórą te kremy to z pewnością zbawienie ;-) Ja osobiście jestem bardzo zadowolona z efektów, jakie kremy mi dały, jednak teraz zamierzam wypróbować czegoś nowego, o bardziej przyjemnym zapachu ;) A do nich chętnie wrócę zimą ;-)
Shower & Bath Oil olejek pod prysznic i do kąpieli
- Opakowanie: w kartonowym pudełku znajdowała się okrągła tubka z wygodnym w użyciu dzióbkiem. Bardzo łatwy w użyciu, nawet gdy nasze ręce są mokre ;-)
- Zapach: olejek jest bezzapachowy i faktycznie tego zapachu nie było czuć. Do opakowania dołączone były saszetki o zapachu grejpfrutowym, które możemy wlać sobie do środka. Oczywiście tak zrobiłam i zapach jest nieziemski, ponadto długo utrzymuje się na skórze.
- Konsystencja: gęsta ciecz, bardziej niż inne olejki, które do tej pory miałam. Saszetka barwi go na żółto.
- Działanie: Olejku używałam tylko do kąpieli w wannie. Jak już wspomniałam olejek pachnie niesamowicie, a później i nasza skóra. Nawilża ją tak, że po kąpieli nie potrzeba już jej dodatkowo nawilżać. Nie uczula, nie podrażnia, sprawdził się świetnie, to mój ulubiony produkt ze wszystkich kosmetyków Decubal.
Podsumowując: nie zastąpił mojego ulubieńca (olejek Avon, planet Spa, Tajski kwiat Lotosu), jednak sprawdził się równie dobrze. Kąpiel z takim olejkiem jest o wiele przyjemniejsza, skóra nawilżona i odprężona, świetny olejek ;)!
Anti- itch gel łagodzący i kojący żel przeznaczony do skóry podrażnionej
- Opakowanie: przezroczysta tubka, zawiera 100 ml produktu. Plus za tą przezroczystość, bo zawsze wiemy, ile produktu nam zostało.
- Zapach: produkt jest bezzapachowy, nie tylko jest tak napisane na opakowaniu - w rzeczywistości też nic nie czuć ;-)
- Konsystencja: przezroczysta, żelowa, dość gęsta. Łatwo się rozprowadza, średnio wchłania.
- Działanie: na początku nie miałam pojęcia w jakie miejsca tego żelu używać. Skóry podrażnionej przecież nie mam.. No właśnie, a jednak mam. Wpadłam na to całkiem niedawno ;-) Jako, że kosmetyk, nie ma szkodliwego składu, postanowiłam użyć go po depilacji, kiedy moja skóra bywa właśnie podrażniona (szczególnie w okolicach bikini). Było to moją zmorą, natomiast ten żel podziałał na prawdę cuda. Nie daje uczucia pieczenia, swędzenia, po prostu świetnie koi i przy okazji nawilża ;-)
Podsumowując: Komfort jaki dał mi owy żel, jest warty na pewno dużo więcej niż 20 zł (cena żelu). Jeśli macie dość podrażnionej skóry bądź, np. pojawiających się kropek, krostek etc. po depilacji warto zaopatrzyć się w ten żel ;-)
Intensive cream - intensywnie odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej
- Opakowanie: czerwona, zgrabna, miękka tuba, mieszcząca 100 ml produktu.
- Zapach: na opakowaniu widzimy napis: bezzapachowy, jednak wcale taki nie jest. Ma nieprzyjemny zapach, nadaje się ew. na noc
- Konsystencja: strasznie zbita, na pewno nie nazwałabym tego kremem. Przede wszystkim ciężko wydobyć owe mazidło z tuby. Jest tłusta, powoli się wchłania, pozostawia na ciele taką jakby otoczkę.
- Działanie: krem w swoim składzie ma praktycznie same tłuszcze ( 71 %) więc już z tego wynika, że powinien świetnie nawilżać. Jednak dla osób z taką skórą jak moja, czyli normalną, to nawilżenie jest zbyt duże. Czasami nakładam go na łokcie, gdzie moja skóra jest strasznie sucha i tam sprawdza się bez zastrzeżeń. Myślę, że wypróbuje go jeszcze na pięty.
Podsumowując: co za dużo, to nie zdrowo ;-) krem sprawdził się u mnie tylko na niektóre partie ciała, jednak całych nóg na pewno nim nie wysmaruję ;-)
Face Wash, Nawilżająca pianka do mycia twarzy
- Opakowanie: przezroczysta tuba, a przezroczyste opakowania bardzo lubię, zawsze widać ile produktu nam zostało. Opakowanie zawiera w sobie pompkę, która pieni nam substancję zamieszczoną w środku.
- Zapach: lekki, prawie niewyczuwalny, nie jest nieprzyjemny jak w przypadku pozostałych kosmetyków.
- Konsystencja: początkowo wydaje się, że to zwykła woda, jednak po naciśnięciu pompki otrzymujemy mięciutką, przyjemną w dotyku piankę, którą bardzo łatwo się rozprowadza.
- Działanie: przede wszystkim nie podrażnia, nie szczypie w oczy, nie uczula. Bardzo dobrze, a zarazem delikatnie oczyszcza moją twarz, daje uczucie niesamowitej miękkości i gładkości i nie pozostawia uczucia takiej spiętej skóry, jak to bywa w przypadku niektórych kosmetyków do twarzy. Pianka sprawdziła się u mnie wzorowo.
Podsumowując: jeden z najlepszych produktów jakie firmy Decubal posiadam. Bardzo przyjemnie jest myć twarz tą pianką, zaoszczędzimy sobie podrażnień, uzyskamy nawilżoną i zregenerowaną twarz ;-)
Face cream - odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy.
- Opakowanie: 75 ml produktu zamknięto w okrągłym, niewysokim, plastikowym słoiczku. Dodatkowo w środku zabezpieczony folią.
- Zapach: dalej czuć ten średnio przyjemny zapach, w przypadku kremu do twarzy to średnio przyjemna sprawa.
- Konsystencja: biała maź, typowa dla kremu, nie jest za rzadki, ani za gęsty taki w sam raz. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej otoczki.
- Działanie: używałam go tylko i wyłącznie na noc (zapach) i zawsze rano miałam bardzo gładką twarz. Krem baardzo nawilża, świetnie się spisuje, suchość nie ma z nim szans ;-) Widać odżywienie, gdyby nie ten zapach używałabym go na okrągło ;-)
Podsumowując: kolejny dobry kosmetyk, który ma niefajny zapach. U wielu osób już na starcie może on odstraszać, jednak warto przynajmniej spróbować ;)
kosmetyki Decubal dostępne są w aptekach, na stronie sklepu można sprawdzić gdzie otrzymamy owe produkty tutaj.
Koniec ;-) Mam nadzieję, że przynajmniej jakiejś garstce osób recenzje okażą się przydatne. Jako, że jeszcze ten tydzień mam wolny, to może uda mi się nadrobić wszystkie zaległe recenzje, a już dużo ich nie zostało ;-)
5 maj 2013
Shopping: ostatnie nowości z kwietnia
Hej ♥
Tyle ;-) Teraz czekam na chłopaka i prawdopodobnie będziemy wspólnie zamulać ;-) A Wy jakie macie plany ?
Dzisiaj przygotowałam dla Was post z nowościami z kwietnia. Postanowiłam stopniowo zakończyć na blogu recenzje, choć jeszcze masa produktów czeka, aż o nich napiszę, mam nadzieję, że do końca maja uda mi się ten rozdział w życiu bloga zakończyć. Dlatego też nowości od tej pory będą tylko i wyłącznie dotyczyły ubrań i dodatków ;-) Najlepszym zakupem w kwietniu są Air Maxy, które sprezentowałam sobie na urodziny :)
Postanowiłam też zaopatrzyć się w dłuższe bluzki, odpowiednie do legginsów. Muszę jeszcze zaopatrzyć się w odpowiedniej grubości legginsy ;-) Zdecydowałam się na dwie - białą i miętową. Jedna powędrowała do szafy mamy ;-)
Ostatnim zakupem jest torebka - zwykła, prosta, beżowa, idealna na wiosnę ;-) Brakowało mi właśnie takiego koloru jak i modelu ;)
Tyle ;-) Teraz czekam na chłopaka i prawdopodobnie będziemy wspólnie zamulać ;-) A Wy jakie macie plany ?
4 maj 2013
Słów kilka o pomadce Mariza
Hej ♥
Dziś ostatnia z recenzji marki Mariza. To ostatni produkt, który zamówiłam jakiś czas temu. Mianowicie mowa o pomadce do ust Soft & Colour Mariza.
Moja opinia:
- Opakowanie: zgrabne, czarne, jednak wydaje mi się, że nie jest jakoś ekstremalnie wytrzymałe. Na szczęście moja pomadka jeszcze mi nigdzie nie spadła ;-)
- Zapach: bardzo przyjemny, czuć go przez dłuższy czas ;)
- Kolor: dostępna w 16 odcieniach mój to 04. Brawo za szeroką gamę kolorystyczną.
- Działanie: pomadka przede wszystkim świetnie i długotrwale nawilża usta. Nadaje piękny kolor, który utrzymuje się bardzo długo. Kolor jest intensywny, taki jak na katalogowych zdjęciach, na prawdę godna uwagi.
- Dostępność: produkty Mariza dostępne są w drogeriach oraz na stronie Marizy. Koszt pomadki to ok. 8 zł
Podsumowując: pomadka to produkt, który marki Mariza przypadł mi najbardziej. Gdy tylko je spotkam w drogerii zaopatrzę się w inne odcienie. Jeśli szukacie pomadki dobrze nawilżającej polecam właśnie tą ;)! Obiecuję pokazać jak wszystkie produkty prezentują się w makijażu - już niebawem ;-)
30 kwi 2013
Słów kilka o matowym różu
Zdecydowanie nie lubię się świecić ;-) Nawet róż wybrałam sobie matowy. Nie wyobrażam siebie w np. rozświetlającym podkładzie, choć zdaję sobie sprawę, że u niektórych wygląda on bardzo dobrze. Nie mniej jednak dziś mam dla Was recenzję matowego różu do policzków od Mariza.
Moja opinia:
- Opakowanie: nie duże, zakręcane. Z jednej strony fajnie, że się zakręca, bo mam pewność, że róż nie wydostanie się z opakowania, z drugiej strony denerwujące bywa odkręcanie pojemniczka ;-)
- Zapach: delikatny, prawie niewyczuwalny. Nie mniej jednak bardzo podoba mi się to, że każdy kosmetyk Mariza, który miałam pachnie ;)!
- Kolor: róż dostępny jest w sześciu odcieniach, ja mam 03 - chłodna malwa. Róż utrzymuje się na policzkach ok. 4 - 5 godzin, należy nałożyć go starannie, aby wyglądał naturalnie ;)
- Działanie: jak już wspomniałam róż utrzymuje się ok. 4 - 5 godzin, ja nakładam go grubym pędzelkiem, tylko na kości policzkowe. Z efektu jestem bardzo zadowolona! Ponadto róż jest bardzo wydajny.
- Dostępność: produkty Mariza dostępne są w drogeriach oraz na stronie Marizy. Za 4 gramy płacimy ok. 14 zł
Podsumowując: Róż godny uwagi! Jak już wspominałam przy wcześniejszych recenzjach, róż nie był testowany na zwierzętach. Jeśli poszukujecie dobrego różu polecam właśnie ten, nie mam do niego zastrzeżeń ;)
Czy miałyście do czynienia z firmą Mariza? Jeśli macie ochotę dołączyć do Klubu Marizy zapraszam tutaj. Zachęcam też do podarowania lajka Marizie na facebooku ♥ A pytania do mnie możecie kierować tutaj ;)
29 kwi 2013
Słów kilka o aksamitnym fluidzie
W tym tygodniu będą pojawiać się przede wszystkim recenzje, mam w tym temacie sporo zaległości, korzystając z dwóch tygodni wolnego postanowiłam to nadrobić ;-) Tak oto dziś mam dla Was moją opinię na temat aksamitnego fluidu matująco - kryjącego od Mariza.
Moja opinia:
- Opakowanie: plastikowa buteleczka z pompką. Plus za to, że jest plastikowe i za to, że z pompką ;-) Buteleczka jest bezbarwna dzięki czemu widać zużycie produktu. Sama jednak pompka działa nie tak jakbym chciała - czasem się zacina, działa dość ciężko, nie mniej jednak jest :) Minusem natomiast jest to, że strasznie szybko koreczek się brudzi.
- Zapach: bardzo przyjemny, delikatny. Podoba mi się ;)
- Konsystencja: aksamitna ;-) Podkład jest jakby kremowy, bardzo łatwo się rozprowadza.
- Kolor: dostępny w sześciu odcieniach, ja mam najjaśniejszy. Nie ciemnieje na twarzy, nie pozostawia efektu maski. Jestem zadowolona, bo zdjęcia katalogowe w miarę oddały jego faktyczny odcień.
- Działanie: Podkład jest matująco - kryjący. Ładnie matuje, na pewno nie tak jak pokład z Lirene, ten pozostawia bardziej naturalny efekt. Jeśli chodzi o krycie to jest średnie. Używam go jeśli moja cera nie przeżywa ataku trądziku ;-)
- Dostępność: produkty Mariza dostępne są w drogeriach oraz na stronie Marizy. Za 30 ml zapłacimy ok. 14 zł
Podsumowując: Podkład poleciłabym w szczególności dziewczynom, które nie mają zbyt wielkich problemów z cerą i nie wymagają wielkiego krycia. Myślę, że byłby odpowiedni dla nastolatek ;-) Produkty Mariza nie są testowane na zwierzętach, za co kolejny plus. Ja osobiście polubiłam ten podkład, tak jak wspomniałam wcześniej jeśli moja cera nie wymaga zbyt wiele sięgam po niego z wielką przyjemnością ;)
21 kwi 2013
Shopping: kwietniowe nowości ♥
Hej ♥
Wczoraj dzień zapowiadał się spokojnie, ostatecznie jednak spędziłam go w gronie najbliższych ;-) Nie obyło się bez nieprzyjemnej sytuacji, ale grunt, że wróciłam cała do domu haha ;-) Coraz częściej zauważam jak ja i zresztą moje przyjaciółki też się zmieniamy - stajemy się nieco spokojniejsze. Ma to swoje plusy, za pewne największy wpływ na to mają nasi partnerzy, to i dobrze, jednak fajnie jest czasem, jak jak, np. wczoraj trochę poodwalać ♥ Brakuje mi ostatnio wspólnych wypadów!
Dziś chcę Wam pokazać nowości, które ostatnio wpadły w moje ręce. Nie ma ich za dużo, jednak to dopiero pierwsza część haha ;-) I wciąż czekam na pewną paczkę ♥ Mam nadzieję, że dostanę ją jeszcze przed weekendem majowym ;)! Ale wracając do nowości, które mam już w swoich rękach - biała i malinowa bluzeczka z dekoltem w łódkę - są bardzo wygodne i strasznie podoba mi się taki mały dekolt na plecach. Jedna kosztowała mnie jakieś 25 zł, więc myślę, że warto ;-)! Różową, a właściwie pudrową ramoneskę, zanim kupiłam, to pooglądałam 83745 razy :) Ale kiedy w sklepie została ostatnia, musiała trafić w moje ręcee: )! Mamy tak świetną pogodę, że założyłam ją zaledwie dwa razy, ale na jesień będzie w sam raz ;) I ostatni zakup to spodnie z House, w rzeczywistości ich kolor to typowe khaki. Długo na takie polowałam i w końcu mam :)!
Coś wpadło Wam w oko ? ;-) Życzę miłej niedzieli ♥!
Zapraszam na mojego ASKA ☺
10 kwi 2013
ULUBIONY BLOG: Beauty Fashion Shopping
Hej ♥
Ledwo wytypowałam ulubiony blog marca, a już przyszła pora na ulubiony blog kwietnia ;-) Bardzo lubię dzielić się z Wami blogami, które jak dla mnie są po prostu genialne. Ulubionym blogiem kwietnia został blog Beauty - Fashion - Shopping, którego prowadzi fenomenalna Paulina ;-) Miliardy razy przeglądałam jej bloga od samego początku, aż do najnowszych notek, po prostu uwielbiam odwiedzać jej bloga i zachwycać się jej stylizacjami. Choć jej styl, to nie do końca mój, to mimo wszystko uważam, że dziewczyna ma niesamowity takt i wyczucie. Do tego ta nietuzinkowa uroda, ach czego chcieć więcej ?;-) Bardzo przyjemnie ogląda się tak profesjonalne stylizacje ♥
31 mar 2013
Słów kilka o pudrze matująco - kryjącym
Hej!
Przygotowania idą pełną parą, choć dziś było już znacznie mniej do przygotowania. Jutro przyjeżdża rodzina i będziemy świętować moją osiemnastkę. Aktualnie odpoczywam i mam zamiar pooglądać Och Karol - wersję z 2011 roku. Póki co zafunduję moim włosom relaks z Pilomaxem ♥ Jednak najpierw będzie o pudrze matująco-kryjącym Mariza.
Moja opinia:
- Opakowanie: Solidna, czarna puderniczka, nie otwiera się sama, noszę ją w torebce i nic się nie dzieje. Wadą (w moim egzemplarzu) jest felerne lusterko. Jest po prostu źle przyklejone, denerwują mnie takie rzeczy. Jednak plus, że opakowanie z owym lusterkiem wgl jest, zwłaszcza, że puder kosztuje zaledwie 15 zł. Gąbeczka taka nijaka, choć lusterko to rekompensuje ;-)
- Zapach: zazwyczaj pomijam ten punkt przy kosmetykach kolorowych, jednak tutaj należy zwrócić uwagę właśnie na zapach, który jest bardzo ładny, delikatny, co prawda nie utrzymuje się cały czas na twarzy, ale przy nakładaniu jak najbardziej go czuć.
- Konsystencja: puder prasowany, mnie się nie osypuje, nie wiem jak byłoby z użyciem pędzla.
- Kolor: ja wybrałam najjaśniejszy Jasny Beż nr 1. Puder nieco ciemnieje na twarzy, jednak mimo, że zamawiałam go przez katalog (i to internetowo) to trafiony w dziesiątkę, tutaj należy się plus, bo zdjęcie katalogowe ładnie oddało jego faktyczny odcień.
- Działanie: jak nazwa wskazuje puder jest kryjący. Swoje zadanie spełnia i to bardzo dobrze, jest to chyba najlepszy puder jaki miałam. Nie zapycha, nie wysusza, buźka staje się ładnie wygładzona. Dobrze dobrany odcień jest gwarancją braku efektu maski, puder też daje wykończenie matowe, utrzymuje się kilka godzin, jest odpowiedni do moich potrzeb.
- Dostępność: produkty Mariza dostępne są w drogeriach oraz na stronie Marizy.
Podsumowując: Za taką cenę puder jest świetny. Ma swoje wady, choćby średnia wydajność, jednak całe gro plusów zakrywają niedoskonałości pudru, tak jak on zakrywa moje :) Jeśli wciąż poszukujecie pudru idealnego warto wypróbować właśnie ten ;-)Wielką zaletą jest to, że puder nie był testowany na zwierzętach.
felerne lusterko ;<
Czy miałyście do czynienia z firmą Mariza? Jeśli macie ochotę dołączyć do Klubu Marizy zapraszam tutaj. Zachęcam też do podarowania lajka Marizie na facebooku ♥ A pytania do mnie możecie kierować tutaj ;)
27 mar 2013
Shopping: marcowych nowości ciąg dalszy
Hej!
Z racji zbliżających się świąt mam bardzo mało wolnego czasu, zwłaszcza, że w tym roku świętuję podwójnie - 2 kwietnia kończę 18 lat ;-) Także pierwszą urodzinową imprezę - z rodziną - mam w Lany Poniedziałek, we wtorek zaś zaprosiłam moje przyjaciółki. Osiemnastkę planuję robić dopiero na weekendzie majowym. Ale o tym kiedy indziej.
Poprzez cały marzec (a właściwie w ostatnich dniach) uzbierało się trochę nowości. Bluzy z Adidasa kupiłam z myślą o moim bracie na allegro. Jednak zdarza mi się mu ją podkraść ;-) Niebieska oprócz loga z przodu posiada też logo na ramieniu, w niedługim czasie pokażę ją na blogu w całej okazałości.
bluzy - adidas (allegro)
Kolejną nowością zupełnie z innej półki jest olej ze słonecznika. Niestety, nie miałam jeszcze okazji wykorzystać go w kuchni, jednak na włosach jak najbardziej ;-)
olej - Zielony Nurt
Wraz z wiosną (której niestety wciąż nie odczuwam) uzupełniam swój kuferek z biżuterią. Stwierdzam, że mam jej stanowczo za mało! W różowej bransoletce jestem zakochana, a kościotrup wywołał spore zainteresowanie wśród znajomych, haha ;)
biżuteria - Ale farcik
Nowości pojawiły się także kosmetyczne. Róż i puder już od dawna widniały na mojej liście zakupów. Odcienie mimo, że z katalogu trafiłam idealnie, podobnie zresztą z podkładem. Szminka to taka wisienka na torcie, kolor skradł moje serce!
kosmetyki - Mariza
Moja szafa wzbogaciła się też o istną perełkę, jaką jest przepiękna i bardzo delikatna sukienka. To była miłość od pierwszego wejrzenia :) Mam nadzieję, że szybko będę miała okazję ją ubrać ;-)! Natomiast różowa parka przyszła do mnie wczoraj, jeszcze nie zdążyłam jej dokładnie wymierzyć, jednak na wiosnę w sam raz ;)!
sukienka - prywatny sklep / parka - Retro Vintage Shop
Na marzec to chyba tyle ;-) Chciałam jeszcze podziękować wszystkim, którzy oddali na mnie dziś swój głos ;)! A szczególnie dziękuję wspaniałej czwórce z IIa za hm.. oryginalną kampanię wyborczą, haha :)! I choć mnie dziś z Wami nie było, to wiem, że daliście czadu, dzięki, buźka ♥ W razie jakichkolwiek pytań zapraszam na mojego Aska ;)
22 mar 2013
Słów kilka o nawilżającym kremie do rąk
Na blogach dziewczyn pojawiło się już mnóstwo recenzji dotyczących produktów Decubal. Ja jestem nieco w tym wszystkim opóźniona, pewnie dlatego, że bardzo zniechęcił mnie zapach niektórych produktów. Czytając jednak pochlebne recenzje na temat niektórych produktów postanowiłam się przełamać i tak jak dziewczyny stosować kosmetyki na noc ;-) Dziś recenzja nawilżającego, zmiękczającego i ochronnego kremu do rąk.
Moja opinia:
- Opakowanie: w kartonowym, czerwonym pudełku znajduje się też czerwona tuba. Estetyczne opakowanie, solidne, dozownik również bez zastrzeżeń, czyli na sam początek wielki plus.
- Zapach: krem jest bezzapachowy, bynajmniej tak pisze na opakowaniu. Jednak zapach jest, niezbyt przyjemny - idzie się do niego przyzwyczaić, szybko się wchłania, jednak kremu używam tylko na noc, nie chciałabym żeby ktoś poczuł ode mnie taki zapach.
- Konsystencja: lekki krem, średnio się wchłania - trzeba chwilę poczekać, jednak tak jak mówiłam, używam go na noc i mi nie robi to różnicy, nie lepi się, nie pozostawia tłustego filmu na dłoniach (tutaj trzeba też dodać, że krem jest wydajny i nie potrzeba go aplikować dużo), jak to bywa w przypadku niektórych kremów.
- Działanie: Najważniejszy podpunkt, czyli działanie. Krem jest po prostu najlepszy jaki miałam. Nigdy nie podejrzewałam, że jakikolwiek krem do rąk zrobi na mnie jakieś specjalne wrażenie (podobne myślenie mam jeśli chodzi o szampony do włosów). Krem nawilżył moje dłonie, a co najważniejsze nawilżył je długotrwale. Skóra staje się miękka, gładka, po prostu nagle zapach znika i cieszę się z tak przyjemnych w dotyku dłoni ;)!
- Dostępność: kosmetyki Decubal dostępne są w aptekach, na stronie sklepu można sprawdzić gdzie otrzymamy owe produkty tutaj.
Podsumowując: Krem na dzień dobry skreśliłam z powodu zapachu, jak się okazało - niesłusznie. Choć na pewno znajdą się ludzie, którym krem po prostu nie przypasuje z powodu właśnie zapachu, jednak jeśli chodzi o działanie, to wynagradza ono zapach w 100 %. Polubiliśmy się bardzo, szkoda, że jest to znajomość wieczorowa, haha ;-) Niżej znajdziecie skład i opis producenta.
Czy weekend u Was też rozpoczął się tak śnieżnie ?;<
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















